ARTYKUŁ z Gazety Wyborczej 29.10.2010

Jak z kupy zrobić pieniądze? Lubuski rolnik potrafi.
Nasz region staje się potentatem w budowie biogazowni. W całej Polsce jest osiem takich urządzeń, z czego dwie w Lubuskiem. Wczoraj rozpoczęła się budowa trzeciej.
- Po ponad trzech latach starań, w końcu udało się - cieszy się
Ryszard Maj, rolnik z Klępska. Głównie zajmuje się hodowlą świń. Samych macior
ma 650. Wczoraj obok swej farmy trzody chlewnej zakopał akt erekcyjny budowy
nowoczesnej biogazowni. Za pół roku z jego gospodarstwa do sieci energetycznej
popłynie 1 MW energii.
Skąd pomysł? - Od początku swej działalności, czyli od 2003 r. miałem problem z zagospodarowaniem gnojowicy z produkcji tuczników. A druga sprawa to chęć zarobku - przyznaje rolnik. Długo starał się o wszelkie pozwolenia na postawienie biogazowni, potem czekał na rozdanie unijnych dopłat. Wreszcie mógł przekazać plac budowy głównemu wykonawcy - firmie Pol-Aqua. Technologia biogazowni to dzieło niemieckiej Biogas Hochreiter, elektrownię postawi Greenvironment, a nad całością inwestycji będzie czuwała babimojska firma ITEO.
Skąd pomysł? - Od początku swej działalności, czyli od 2003 r. miałem problem z zagospodarowaniem gnojowicy z produkcji tuczników. A druga sprawa to chęć zarobku - przyznaje rolnik. Długo starał się o wszelkie pozwolenia na postawienie biogazowni, potem czekał na rozdanie unijnych dopłat. Wreszcie mógł przekazać plac budowy głównemu wykonawcy - firmie Pol-Aqua. Technologia biogazowni to dzieło niemieckiej Biogas Hochreiter, elektrownię postawi Greenvironment, a nad całością inwestycji będzie czuwała babimojska firma ITEO.
Główny zbiornik będzie miał 42 m średnicy, 6 m wysokości.
Jednorazowo zmieści się w nim 10 tys. ton odpadów. Codziennie trzeba dosypywać
kilkadziesiąt ton, aby zachować ciągłość produkcji. W ciągu roku taka
biogazownia może przerobić nawet 20 tys. ton obornika, gnojowicy, kiszonki z
kukurydzy, wysłodków buraczanych, odchodów kurzych, czyli odpadków, z którymi
dotychczas rolnicy mieli problem. W zbiorniku dochodzi do reakcji chemicznych, w
wyniku których powstaje metan. Ten po oczyszczeniu trafia do nowoczesnych
mikrogazturbin i wytwarzana jest energia. Ciepłem będzie ogrzewana chlewnia, a
prąd trafi do sieci energetycznej. Cała biogazownia zajmie 1,6 ha i będzie
kosztowała 17 mln zł. Jak zapewnia Jan Bitka z ITEO, biogazownia nie śmierdzi,
jest całkowicie bezpieczna dla otoczenia, w dodatku będzie wkopana niemal w
całości w ziemię, więc nie będzie ingerowała w krajobraz.
To nie pierwsza biogazownia w Lubuskiem. Jako pierwszy w ekologiczną technologię zainwestował rok temu Giulio Piantini w swej farmie krów w Kalsku. Ma tam 1,5 tys. ha ziemi i 2 tys. krów. - Produkujemy 1 MW energii. Na razie sprawdza się znakomicie. Nie ma już problemu z odpadami, ochrania się środowisko, a dodatkowo można zarobić - mówi Piantini.
Jak wylicza Władysław Piasecki z Krajowej Rady Izb Rolniczych, w Polsce jest osiem biogazowni, które produkują od 0,4 do 2 MW energii. W Lubuskiem już są dwie: w Niedoradzu produkująca 0,4 MW i właśnie w Kalsku. - Jesteśmy prawdziwymi prekursorami w kraju pod tym względem. Za pół roku tylko w jednej gminie będą dwie duże biogazownie. Kolejne są planowane, bo rolnicy sa zainteresowani. Zostawiamy resztę Polski daleko w tyle - mówi Piasecki.
Wbijaniu pierwszych łopat przyglądali się nie tylko zaproszeni notable, ale i rolnicy. Michał Pietrasik ze Świebodzina gospodarstwo prowadzi z ojcem. Na 2 tys. ha po byłej farmie byków w Rzeczycy uprawiają zboża, rzepak i kukurydzę. Wkrótce chcą też postawić biogazownię. - Teraz produkcja kukurydzy na ziarno jest nieopłacalna, ale mając biogazownię można na kukurydzy zarobić. To dobra inwestycja na lata - mówi młody rolnik.
Jak się okazuje biogazownia to nie tylko "zielona" energia, ale też ekologiczny nawóz, który powstaje z humusu pofermentacyjnego. - Częściowo wykorzystamy go na swoich polach, a połowę będziemy suszyć i sprzedawać w peletach jako nawóz, który można stosować w przydomowych ogródkach - tłumaczy Ryszard Maj.
To nie pierwsza biogazownia w Lubuskiem. Jako pierwszy w ekologiczną technologię zainwestował rok temu Giulio Piantini w swej farmie krów w Kalsku. Ma tam 1,5 tys. ha ziemi i 2 tys. krów. - Produkujemy 1 MW energii. Na razie sprawdza się znakomicie. Nie ma już problemu z odpadami, ochrania się środowisko, a dodatkowo można zarobić - mówi Piantini.
Jak wylicza Władysław Piasecki z Krajowej Rady Izb Rolniczych, w Polsce jest osiem biogazowni, które produkują od 0,4 do 2 MW energii. W Lubuskiem już są dwie: w Niedoradzu produkująca 0,4 MW i właśnie w Kalsku. - Jesteśmy prawdziwymi prekursorami w kraju pod tym względem. Za pół roku tylko w jednej gminie będą dwie duże biogazownie. Kolejne są planowane, bo rolnicy sa zainteresowani. Zostawiamy resztę Polski daleko w tyle - mówi Piasecki.
Wbijaniu pierwszych łopat przyglądali się nie tylko zaproszeni notable, ale i rolnicy. Michał Pietrasik ze Świebodzina gospodarstwo prowadzi z ojcem. Na 2 tys. ha po byłej farmie byków w Rzeczycy uprawiają zboża, rzepak i kukurydzę. Wkrótce chcą też postawić biogazownię. - Teraz produkcja kukurydzy na ziarno jest nieopłacalna, ale mając biogazownię można na kukurydzy zarobić. To dobra inwestycja na lata - mówi młody rolnik.
Jak się okazuje biogazownia to nie tylko "zielona" energia, ale też ekologiczny nawóz, który powstaje z humusu pofermentacyjnego. - Częściowo wykorzystamy go na swoich polach, a połowę będziemy suszyć i sprzedawać w peletach jako nawóz, który można stosować w przydomowych ogródkach - tłumaczy Ryszard Maj.
Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona
Góra
Więcej... http://zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,8586502,Jak_z_kupy_zrobic_pieniadze__Lubuski_rolnik_potrafi.html#ixzz14ommmHzX

